• +48 42 278 30 00
  • biuro@mitgroup.pl
  • Help Desk
  • TeamViewer
mIT group
mIT group mIT group

Autonomiczne agenty AI w cyberatakach — co ustalił Google i co to zmienia dla firm

Do niedawna cyberprzestępcy używający sztucznej inteligencji ograniczali się głównie do promptów — pisali lepsze maile phishingowe albo szybciej analizowali skradzione dane. Najnowszy raport Google Threat Intelligence Group pokazuje coś jakościowo innego: autonomiczne agenty AI, które samodzielnie przeprowadzają cały atak, od skanowania podatności po adaptację do błędów, praktycznie bez udziału człowieka.

Mapa artykułu
Wdrożenie AI w firmie 2026: Bezpieczeństwo i automatyzacja IT

Co dokładnie ustalił Google

Zespół Google Threat Intelligence Group (GTIG) opisał w swoim raporcie przypadek z drugiego kwartału 2026 roku, w którym napastnicy — po wcześniejszym skompromitowaniu infrastruktury chmurowej — uruchomili autonomiczny system wieloagentowy. System ten samodzielnie zarządzał skanowaniem podatności, pozyskał tysiące danych dostępowych należących do podmiotów trzecich i reagował na napotykane błędy, między innymi zmieniając adresy IP, żeby utrudnić wykrycie.

Szczególnie niepokojące jest wykorzystanie wcześniej przejętej, legalnej infrastruktury do prowadzenia ataku — ruch sieciowy wygląda wtedy jak normalna aktywność zaufanego podmiotu, co znacząco utrudnia jego odróżnienie od działań przestępczych.

Narzędzie „Recon” i skala zjawiska

Raport opisuje między innymi narzędzie o nazwie Recon, wyposażone w gotowe konfiguracje agentów AI oraz zautomatyzowane mechanizmy porządkowania skradzionych danych. W jednej z opisanych kampanii system przetworzył ponad 23 800 skompromitowanych danych uwierzytelniających, w tym klucze API do usług chmurowych i narzędzi AI.

Google zwraca uwagę, że z podobnych technik korzystają już grupy powiązane z Chinami, Rosją i Koreą Północną — wykorzystując AI do rozpoznania, tworzenia treści phishingowych, rozwoju złośliwego oprogramowania i analizy podatności.

Dlaczego to zmiana jakościowa, a nie tylko kolejne narzędzie

Kluczowe zdanie z raportu brzmi: automatyzacja zmniejsza liczbę sytuacji, w których konieczna jest decyzja człowieka. To oznacza, że atak może przebiegać szybciej niż w modelu, w którym każdy kolejny krok wymaga ręcznej decyzji przestępcy — a jednocześnie może działać poza typowymi godzinami pracy grupy przestępczej, bez przerw i bez zmęczenia.

Dla zespołów bezpieczeństwa oznacza to realnie krótszy czas na wykrycie i reakcję — system autonomiczny nie czeka na decyzję operatora między kolejnymi etapami ataku, więc okno czasowe na powstrzymanie go zanim wyrządzi szkodę bywa znacznie węższe niż przy klasycznym, ręcznie prowadzonym włamaniu.

Mit i fakt: czy to zagrożenie tylko dla wielkich korporacji

Mit: autonomiczne ataki AI to problem wyłącznie międzynarodowych korporacji i infrastruktury krytycznej, małej czy średniej firmy to nie dotyczy. Fakt: opisane w raporcie techniki — automatyczne skanowanie podatności, masowe zbieranie danych dostępowych, wykorzystanie przejętej infrastruktury — nie są kierowane wybiórczo w duże firmy. Zautomatyzowany system skanuje to, co jest dostępne i podatne, niezależnie od wielkości organizacji. Mniejsze firmy bywają wręcz łatwiejszym celem, bo rzadziej mają wdrożony monitoring pozwalający wychwycić nietypową aktywność w porę.

Co to oznacza w praktyce dla firmy bez własnego działu bezpieczeństwa

Skoro atak może przebiegać szybciej i bardziej autonomicznie, reakcja obronna też musi być mniej zależna od ręcznego przeglądania logów raz na jakiś czas. W praktyce oznacza to kilka konkretnych priorytetów:

  • Stały monitoring infrastruktury i alertowanie o nietypowej aktywności, nie tylko okresowe przeglądy.
  • Regularna rotacja i ograniczanie zakresu danych dostępowych — klucze API, hasła do baz danych, tokeny — żeby pojedynczy wyciek nie otwierał dostępu do całej infrastruktury.
  • Segmentacja sieci i systemów, żeby przejęcie jednego elementu nie dawało automatycznie dostępu do reszty środowiska.
  • Aktualny plan reagowania na incydenty, przetestowany zanim będzie potrzebny w realnej sytuacji.

Żaden z tych punktów nie jest nowością wynikającą wyłącznie z AI — to fundamenty, o których mówi się od lat. Różnica jest taka, że przy autonomicznych, szybszych atakach brak tych podstaw przestaje być tylko teoretycznym ryzykiem i staje się kwestią czasu.

Punktem wyjścia do sprawdzenia, gdzie w Twojej infrastrukturze są największe luki, jest rzetelny audyt bezpieczeństwa IT — obejmujący nie tylko same systemy, ale też zarządzanie dostępami i danymi uwierzytelniającymi.

FAQ — autonomiczne ataki AI

Czym różni się atak z użyciem agenta AI od zwykłego ataku wspomaganego AI?

W ataku wspomaganym AI człowiek nadal podejmuje kluczowe decyzje, a narzędzie AI pomaga np. napisać przekonującą wiadomość phishingową. Autonomiczny agent samodzielnie planuje i wykonuje kolejne kroki — skanuje, adaptuje się do napotkanych przeszkód i decyduje o dalszym działaniu bez konieczności każdorazowej ingerencji operatora.

Czy małe i średnie firmy w Polsce są realnie narażone na tego typu ataki?

Tak. Zautomatyzowane skanowanie podatności nie wybiera celów po wielkości firmy — sprawdza to, co jest dostępne z internetu i podatne na atak. Mniejsze firmy bywają nawet łatwiejszym celem, bo rzadziej mają wdrożony monitoring, który wychwyciłby nietypową aktywność wystarczająco szybko.

Czy da się wykryć atak prowadzony przez autonomicznego agenta AI?

Tak, ale wymaga to stałego monitoringu i alertowania w czasie zbliżonym do rzeczywistego, a nie okresowych, ręcznych przeglądów logów. Nietypowe wzorce ruchu, nagłe próby logowania z wielu miejsc czy nietypowe zapytania do systemów to sygnały, które automatyczny monitoring może wychwycić znacznie szybciej niż człowiek przeglądający logi raz dziennie.

Czy wystarczy dobry firewall, żeby się zabezpieczyć przed takimi atakami?

Nie. Opisane w raporcie ataki wykorzystują między innymi przejęte dane dostępowe i legalną infrastrukturę, co pozwala częściowo omijać zabezpieczenia oparte wyłącznie na filtrowaniu ruchu sieciowego. Potrzebne jest połączenie kilku warstw ochrony: monitoringu, zarządzania dostępami, segmentacji sieci i planu reagowania na incydenty.

Od czego zacząć, jeśli firma nigdy nie miała przeprowadzonego audytu bezpieczeństwa?

Najlepszym punktem startowym jest audyt obecnej infrastruktury — sprawdzenie, jakie dane dostępowe istnieją, kto i do czego ma dostęp, jak wygląda segmentacja sieci oraz czy istnieje jakikolwiek monitoring nietypowej aktywności. Dopiero na tej podstawie można sensownie zaplanować kolejne kroki, zamiast wdrażać przypadkowe narzędzia.

Chcesz sprawdzić, czy Twoja infrastruktura wytrzymałaby próbę zautomatyzowanego ataku? Umów bezpłatną konsultację lub zobacz naszą ofertę cyberbezpieczeństwa dla firm.

Adam Mirowski COO

Autor artykułu

Nazywam się Adam Mirowski. Jestem absolwentem Wyższej Szkoły Informatyki i Umiejętności w Łodzi. Posiadam trzy specjalizacje związane z moim kierunkiem studiów: programowanie, architektura oprogramowania oraz zarządzanie infrastrukturą sieciową. W mIT group.pl pełnię funkcję Dyrektora Technicznego oraz jestem Wiceprezesem Zarządu spółki. W pracy zawodowej odpowiadam za zapewnienie ciągłości działania systemów klientów, zarządzanie infrastrukturą IT, nadzór nad wdrożeniami i projektami technologicznymi, kontrolę jakości usług oraz wsparcie sprzedaży w obszarze technicznym.

Opublikowano: 14 września 2026
Wyślij zapytanie